Parabole tańczą.

Czasami czuję się tak, jakbym
stała z boku. Świat się kręci, ale ja do niego nie należę. Jestem martwym,
czarnym punktem, zapomnianą dziurą w czasoprzestrzeni. Liczę brakujące
pieniądze, porzucam pomysły, pracuję w zwolnionym tempie, wyrywam sobie włosy z
głowy i zaciskam pięsci- byle przeczekać. To czekanie jest trudne i bardzo
bolesne. Chciałabym je przerwać, jednak nie potrafię.

Potem budzę się i znowu jestem na
swoim miejscu. Świat wygląda jak swoje lustrzane odbicie. Mam w głowie dużo
pomysłów. Wszystko udaje mi się za pierwszym razem. Jestem pierwsza na mecie.
Portafi ę malować. Jedzenie pachnie, ale nie jestem głodna. Jestem miła w
dotyku. Włosy mi szybciej rosną.

Zmarzłam. Skóra mi się napina na
twarzy i robi sucha, czerwona. Mam ochotę zapalić papierosa, żeby wciągnąć żar
do swojego środka. Nogi mnie pieką na śniegu. Mam gęsią skórkę myśląc o
Andrzeju. Czuję, że żyję i jestem szczęśliwa.

Nawigacja po wpisie

  1 comment for “Parabole tańczą.

  1. Vigor
    11 stycznia 2011 o 13:21

    wydaje mi sie, ze ciagly stan szczescia nie lezy w ludzkiej naturze. mozna jakos otoczyc sie ludzmi, sprawami i rzeczami aby szczescie bylo najwyzsze z dostepnego, to jednak wydaje mi sie dosc meczace. bo mozna tez chyba zaakceptowac wlasna nature i dzieki temu nie smucic sie nia, nie dodaje to moze szczegolnie duzo szczescia ale uwalnia od niepotrzebnego smutku. tak mi sie wydaje.

Odpowiedz na „VigorAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS