la dépression

Oglądam zdjęcia żeby coś sobie przypomnieć. W przeciągu ostatnich trzech lat wspinałam się po Bieszczadach, Karkonoszach, Tatrach, a nawet przez chwilę po Alpach, leżałam nad kilkoma polskimi jeziorami, byłam w saunie dla naturystów na „tropikalnej wyspie”, przeszłam mierzeją Helską i wąskim przesmykiem za Mielnem, oglądałam Zalew Szczeciński z Trzebieży, Nowego            i Starego Warpna, obserwowałam morze z Rugii, szłam przez Berlin, utknęłam w Monachium, przeszłam wzdłuż i wszerz Pragę, Barcelonę, Dublin, Mediolan, Alicante, Ljubljanę i Senj, widziałam ostrzelane domy w Chorwacji, opuszczone miasto w Bornym Sulinowie, ruiny kilku pięknych zamków, spiekłam się w Egipcie      i Turcji, zwiedziłam Warszawę, Wrocław, Licheń, Jasną Górę, bawiłam się na Woodstocku, przejechałam samochodem przez całą Polskę, Niemcy, Austrię, Słowenię i Chorwację… widziałam tyle pięknych miejsc, że już wszystkich nie pamiętam, a teraz jestem głęboko w ciemnej dupie i mam wrażenie, że nigdy z niej nie wychodziłam.          

Nawigacja po wpisie

  3 comments for “la dépression

  1. Maeve
    18 listopada 2010 o 20:35

    W Trzebieży jest ładnie, chociaż Zalewu Szczecińskiego nie lubię (przez to „bajoro” ludzie myślą, że Szczecin leży nad morzem).
    Dużo widziałaś, ale pomyśl, że bycie w ciemnej dupie nie jest takie złe. Po pierwsze, w końcu się z niej wydostaniesz. Po drugie – jak jest ciemno, można udawać, że wcale nie jest się w dupie.

  2. powieka
    18 listopada 2010 o 22:44

    co jest plusem, bo teraz cały czas jest ciemno ;D

  3. Gytek
    15 lipca 2011 o 13:19

    ostatni komentarz to głęboka myśl.

Odpowiedz na „GytekAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *


  • RSS